Witaj Nepalu, czyli Katmandu po raz pierwszy

Witaj Nepalu, czyli Katmandu po raz pierwszy

Od trzech dni jesteśmy w Katmandu i bezustannie chłoniemy to miasto wszystkimi zmysłami. Stolica Nepalu atakuje przybyszów od samych drzwi lotniska. Przedzieranie się przez tłum taksówarzy, hotelarzy, organizatorów wycieczek i różnej maści naciągaczy spowodowało, że czuliśmy się jak narciarz mijający kolejne tyczki w slalomie. A był to tylko przedsmak tego co nas czekało na drodze. Gdy po ostrych negocjacjach dotyczących ceny siedzieliśmy w taksówce na tyle małej, że ledwo mieszczą się do niej dwie osoby z plecakami, wyjechaliśmy na ulice tak zatłoczone, hałaśliwe i chaotyczne, że aż zakręciło się nam w głowie (choć mogło to być równie dobrze wywołane ilością spalin w powietrzu). Nasz kierowca postanowił wygrać wyścig ze wszystkimi samochodami, motorami i rowerami, nie mówiąc już o pieszych i krowach drepcących między nimi.

Czytaj dalej