Nikaragua, czyli surfing, plaże i szalony zjazd z wulkanu

Nikaragua, czyli surfing, plaże i szalony zjazd z wulkanu

Nikaragua. Większość ludzi, gdy słyszy nazwę tego kraju myśli o wojnie domowej, partyzantach i skandalach z udziałem CIA. Przyznam szczerze, że gdy kupowaliśmy bilety powrotne z Kuby też zastanawialiśmy się czy nie lecieć prosto do Kostaryki i zaoszczędzić trochę czasu oraz ewentualnych kłopotów pomijając Nikaraguę. Na naszej drodze spotkaliśmy jednak kilku podróżników, którzy odwiedzili ten kraj wcześniej i każdy z nich mówił to samo: musicie tam pojechać! Posłuchaliśmy tej rady (nie da się ukryć, że wpływ na to miały tańsze bilety do Nikaragui niż Kostaryki) i na pewno tego nie żałujemy.

Czytaj dalej

Antypody, czyli kangury, koale i surfing

Antypody, czyli kangury, koale i surfing

W poniedziałek rano zaleciliśmy do Australii, aby odwiedzić Tomka (zwanego przez niektórych również Tedzikiem, od swoich inicjałów), mojego kolegę ze studiów oraz jego żonę Izę. Od tego czasu bez przerwy czujemy się jak Alicja z bajki, która wylądowała po drugiej stronie lustra- przeskok z biednych krajów południowej Azji do jednego z najbogatszych (i jednocześnie najdroższych) krajów był przeogromny. Zaczęło się od małej komedii pomyłek, gdyż byłem przekonany, że Iza z Tomkiem mieszkają w okolicach Brisbane, a okazało się, że w oddalonym o około 70 kilometrów Gold Coast. Tomek za to źle odczytał datę naszego przylotu- myślał, że będziemy we wtorek i mocno się zdziwił, gdy dzień wcześniej napisałem mu, że czekamy przed lotniskiem. Potem już było tylko lepiej.

Czytaj dalej