Góry Chamar-Daban, czyli syberyjskie szczyty w trzech porach roku

Góry Chamar-Daban, czyli syberyjskie szczyty w trzech porach roku

Przejazd elektriczką z Irkucka do Sludianki, skąd mieliśmy wyruszyć w góry Chamar Daban, okazał się z jednej strony mniej spektakularny, ale z drugiej- bardziej wymagający niż zakładaliśmy. Przede wszystkim mieliśmy nadzieję na kilkugodzinne podziwianie widoków Bajkału, ale trasa dopiero na końcowym odcinku wiedzie nad samym jeziorem. Poza tym podróż uprzykrzał fakt, że w połowie drogi do naszego wagonu wszedł osobnik o tak przerażającym odorze, że skończyło się na otwieraniu na przestrzał wszystkich okien i ostatecznie na przenosinach wraz z wszystkimi bagażami w poszukiwaniu wolnych miejsc w innych wagonach.

Czytaj dalej

Irkuck i wyspa Olchon, czyli surowe piękno Bajkału

Irkuck i wyspa Olchon, czyli surowe piękno Bajkału

Po czterech dniach zamknięcia w Kolei Transsyberyjskiej i oglądania wyłącznie okazałych budynków dworców otoczonych komunistyczną brzydotą Irkuck zauroczył nas od pierwszego wejrzenia (a dokładniej rzecz ujmując: od pierwszego dziennego wejrzenia, bo poprzedniej nocy dotarliśmy zaledwie do hostelu blisko dworca). Już spacer w słońcu po moście łączącym dwie części miasta oraz zwiedzanie głównego placu otoczonego cerkwiami, polską katedrą katolicką i nowoczesną nadrzeczną promenadą wprawił nas w doskonały nastrój. Potem było już tylko lepiej. Nieformalna stolica wschodniej Syberii jest pełna unikatowych drewnianych domków z bardzo bogatą ornamentyką drzwi i okien- stanowią one idealne i bezpretensjonalne połączenie wiejskiej prostoty z miejskim wyrafinowaniem. Dla Ani, która ma obsesję na punkcie fotografowania właśnie drzwi i okien był to raj na ziemi, a dla mnie- powód do rozbawienia przechodzącego w lekką irytację, gdy zatrzymywaliśmy się przy każdym napotkanym budynku.

Czytaj dalej

Kolej Transsyberyjska, czyli cztery dni na koloniach

Kolej Transsyberyjska, czyli cztery dni na koloniach

Słyszał o niej chyba każdy. Że najdłuższa na świecie, że łączy Europę z Azją, Moskwę z Pekinem i Władywostokiem nad Pacyfikiem. W szkole czytaliśmy o losie tysięcy zesłańców (w tym w dużej części Polaków), którzy zginęli przy jej budowie, a gdy została zbudowana służyła do transportu kolejnych tysięcy wgłąb tajgi. Potem słuchaliśmy opowieści wujków i znajomych rodziców o przejazdach nią na Wschód, gdzie u schyłku komunizmu i w pierwszych latach transformacji jeździło się handlować wszystkim co się da.

Czytaj dalej

Moskwa, czyli w stolicy dawnego imperium

Moskwa, czyli w stolicy dawnego imperium

Wsiadamy w Rydze do pociągu do Moskwy i od razu rzucają się w oczy dwie rzeczy: ciasnota i inny typ ludzi niż na ryskich ulicach. Ciasnota jest spowodowana nietypowym podziałem wagonów na wąskie boksy będące odpowiednikami polskich przedziałów, z tą różnicą, że nie są one zamykane, tylko tworzą otwarty ciąg na całej długości wagonu. W takim boksie na dwóch ławkach przy stoliku siedzi naprzeciw siebie maksymalnie 6 osób, a obok, po drugiej stronie przejścia- kolejne dwie. Nad głowami wiszą składane łóżka, które nie są przydzielone do konkretnych pasażerów, ale są zajmowane na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Jeśli chodzi zaś o pasażerów to część z nich ma typowo azjatyckie rysy.

Czytaj dalej