Módlmy się za Nepal

Módlmy się za Nepal

Każda taka katastrofa to tragedia, ale to, co się stało (i nadal się dzieje) w Nepalu jest bardzo bolesne dla nas z wielu powodów. Przede wszystkim sama liczba osób, które poniosły śmierć, zostały ranne i straciły dach nad głową jest przerażająca. Po drugie, nawet przed trzęsieniem ziemi Nepal jako jedno z najbiedniejszych państw na świecie, zmagał się z wieloma problemami, a teraz prawdopodobnie miną dekady zanim kraj ten stanie z powrotem na nogi. Po trzecie, strasznie nam żal tych wszystkich znanych nam pięknych zabytków, świątyń, placów i domów, które mieszkańcy Nepalu z takim trudem odnawiali, a teraz są stertą gruzu. Ostatni powód jest bardzo osobisty: podczas naszej wizyty kilka miesięcy temu zakochaliśmy się w Nepalu, jego pięknych krajobrazach, miastach i wspaniałych mieszkańcach, więc teraz czujemy się jakby umarł ktoś nam bliski.

Czytaj dalej

Namaste, India! Żegnaj, Nepalu!

Namaste, India! Żegnaj, Nepalu!

Dziś rano po 28 godzinach w trasie zajechaliśmy nareszcie do Varanasi. Najpierw spędziliśmy 10 godzin w autokarze na granicę, która stanowi nową jakość pod względem rozgardiaszu i chaosu na niej panującego. Potem przez ponad trzy tłukliśmy się lokalnym PKS-em, gdzie jako jedyni obcokrajwcy stanowiiśmy świetny preteks do żartów wśród innych pasażerów. Następnie w środku nocy czekaliśmy kolejne trzy godziny na opóźniony pociąg dzieląc zalatujący moczem peron z setkami Hindusów leżących na ziemi, licznymi szczurami bięgającymi wokoło oraz grupką równie zagubionych i zmęczonych turystów jak my. Na koniec 8 godzin spędziliśmy śpiąc na kuszetkach, przy których te w kolei mongolskiej postrzegane przez nas dotychczas jako najmniej higieniczne awansowały do klasy biznes.

Czytaj dalej

Relaks i piesze safari w nepalskiej dżungli, czyli Park Narodowy Chitwan

Relaks i piesze safari w nepalskiej dżungli, czyli Park Narodowy Chitwan

Spędziliśmy właśnie bardzo odprężające, ale zapadające w pamięć 5 dni w tropikalnym Parku Narodowym Chitwan położonym przy południowej granicy Nepalu. Pierwsze dwa z nich poświęciliśmy na regenerację po trekkingu, czyli słodkie nieróbstwo i wylegiwanie się na leżakach i hamakach oglądając słońce zachodzące nad dżunglą na przeciwległym brzegu rzeki, krokodyle wygrzewające się na pobliskiej mieliźnie oraz słonie biorące kąpiel pod okiem swoich opiekunów każdego ranka. Następnie spędziliśmy cały dzień w dżungli w towarzystwie dwóch zawodowych przewodników (wymóg prawny), gdzie udało nam się zobaczyć z bliska, bez ogrodzeń i w ich naturalnym środowisku wiele gatunków ptaków, jeleni, małp i krokodyli, ale zdecydowanie najbardziej podwyższyły nam poziom adrenaliny we krwi czterokrotnie napotkane nosorożce, w tym podobno najbardziej niebezpieczna kombinacja, czyli matka z dzieckiem.

Czytaj dalej

Pokhara i początek trekkingu w Himalajach!

Pokhara i początek trekkingu w Himalajach!

Wczoraj po 8 godzinach w autobusie z Katmandu przyjechaliśmy do Pokhary, która stanowi bazę wypadową do górskich wędrówek w masywie Annapurny. Spodziewaliśmy się górskiego miasta w stylu naszego Karpacza albo Zakopanego, a zastały nas tutaj palmy, upał i beach bary umieszczone nad pięknym jeziorem otoczonym wzgórzami. Przez dwa dni załatwiliśmy pozwolenie na trekking i przedłużyliśmy nepalską wizę, a dzięki spacerowaniu oraz jeździe na rowerze w klapkach i krótkich spodenkach czujemy się jak na letnich wakacjach.

Czytaj dalej

Witaj Nepalu, czyli Katmandu po raz pierwszy

Witaj Nepalu, czyli Katmandu po raz pierwszy

Od trzech dni jesteśmy w Katmandu i bezustannie chłoniemy to miasto wszystkimi zmysłami. Stolica Nepalu atakuje przybyszów od samych drzwi lotniska. Przedzieranie się przez tłum taksówarzy, hotelarzy, organizatorów wycieczek i różnej maści naciągaczy spowodowało, że czuliśmy się jak narciarz mijający kolejne tyczki w slalomie. A był to tylko przedsmak tego co nas czekało na drodze. Gdy po ostrych negocjacjach dotyczących ceny siedzieliśmy w taksówce na tyle małej, że ledwo mieszczą się do niej dwie osoby z plecakami, wyjechaliśmy na ulice tak zatłoczone, hałaśliwe i chaotyczne, że aż zakręciło się nam w głowie (choć mogło to być równie dobrze wywołane ilością spalin w powietrzu). Nasz kierowca postanowił wygrać wyścig ze wszystkimi samochodami, motorami i rowerami, nie mówiąc już o pieszych i krowach drepcących między nimi.

Czytaj dalej