Kolej Transsyberyjska, czyli cztery dni na koloniach

Kolej Transsyberyjska, czyli cztery dni na koloniach

Słyszał o niej chyba każdy. Że najdłuższa na świecie, że łączy Europę z Azją, Moskwę z Pekinem i Władywostokiem nad Pacyfikiem. W szkole czytaliśmy o losie tysięcy zesłańców (w tym w dużej części Polaków), którzy zginęli przy jej budowie, a gdy została zbudowana służyła do transportu kolejnych tysięcy wgłąb tajgi. Potem słuchaliśmy opowieści wujków i znajomych rodziców o przejazdach nią na Wschód, gdzie u schyłku komunizmu i w pierwszych latach transformacji jeździło się handlować wszystkim co się da.

Czytaj dalej

Moskwa, czyli w stolicy dawnego imperium

Moskwa, czyli w stolicy dawnego imperium

Wsiadamy w Rydze do pociągu do Moskwy i od razu rzucają się w oczy dwie rzeczy: ciasnota i inny typ ludzi niż na ryskich ulicach. Ciasnota jest spowodowana nietypowym podziałem wagonów na wąskie boksy będące odpowiednikami polskich przedziałów, z tą różnicą, że nie są one zamykane, tylko tworzą otwarty ciąg na całej długości wagonu. W takim boksie na dwóch ławkach przy stoliku siedzi naprzeciw siebie maksymalnie 6 osób, a obok, po drugiej stronie przejścia- kolejne dwie. Nad głowami wiszą składane łóżka, które nie są przydzielone do konkretnych pasażerów, ale są zajmowane na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Jeśli chodzi zaś o pasażerów to część z nich ma typowo azjatyckie rysy.

Czytaj dalej

Kości zostały rzucone!

Kości zostały rzucone!

Nareszcie znamy ostateczną datę wyjazdu: 30 sierpnia 2014 roku! Piszemy „nareszcie”, ponieważ – jak zapewne część z Was doskonale wie – wyjeżdżać mieliśmy już kilkakrotnie. Pierwotny plan oscylował w okolicach połowy sierpnia, ale skusiła nas perspektywa weekendu kawalerskiego / panieńskiego pary naszych przyjaciół. Przy kolejnym podejściu okazało się, że termin oczekiwania na wizy rosyjskie wydłuży się o kilka dni (bezpośrednie złożenie dokumentów w konsulacie jest dużo korzystniejsze finansowo), więc postanowiliśmy zostać tydzień dłużej. Z jednej strony było to lekko frustrujące, ale mieliśmy więcej czasu na przygotowania oraz niezliczone spotkania pożegnalne z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi – zarówno w Poznaniu jak i w Warszawie.

Czytaj dalej