Ekwador w pigułce, czyli perła architektury, z rowerem wśród wodospadów i pierwsza wizyta w Amazonce

Ekwador w pigułce, czyli perła architektury, z rowerem wśród wodospadów i pierwsza wizyta w Amazonce

Ekwador (co po hiszpańsku znaczy po prostu „równik”), był drugim- po Kolumbii- krajem Ameryki Południowej, który odwiedziliśmy, ale dopiero w nim w pełni poczuliśmy, że jesteśmy już na innym kontynencie. Ludzie o zdecydowanie ciemniejszym kolorze skóry, andyjskich rysach i często ubrani w tradycyjne regionalne stroje (panie w ciemnych, długich spódnicach, białych koszulach i z kapeluszami na głowie, panowie w ponczo, kowbojskich kapeluszach i z długim czarnym warkoczem opadającym na plecy) początkowo stanowili dla nas nie lada atrakcję, ale z czasem w zupełności do nich przywykliśmy. Na dobre zmieniło się też ukształtowanie terenu: pasma górskie otaczały nas teraz ze wszystkich stron, a w trakcie przejazdów autobusami krajobrazy za oknem zmieniały się tak gwałtownie, że trudno było się odkleić od szyby. Mieliśmy tylko 10 dni, aby się nacieszyć Ekwadorem, ale z powodu stosunkowo niewielkich odległości pomiędzy miastami i świetnym radom gospodarza naszego hostelu w San Agustin, w południowej Kolumbii nasz pobyt tam okazał się niezwykle intensywny i obfitujący w nowe wrażenia.

Czytaj dalej