Królewski pogrzeb i apokalipsa w raju

Królewski pogrzeb i apokalipsa w raju

Dopiero dziesięć dni minęło od czasu ostatniego wpisu, gdy opuszczaliśmy południe Bali, a już wydarzyło się tyle, że postanowiliśmy o tym opowiedzieć.
Gdy po czterech dniach upału i cieszenia się słońcem na plażach południowego Bali zajechaliśmy do Ubudu (oddalonego o zaledwie trzydzieści kilometrów) już na parkingu przywitała nas taka ulewa, że doszliśmy do wniosku, iż pora deszczowa nie ogranicza się niestety do Sumatry i Jawy. Po godzinie stania pod daszkiem supermarketu poszukaliśmy noclegu, który był ewenementem samym w sobie. Otóż był to pensjonat rodzinny składający się z kilklu chatek postawionych wokoło małej świątyni typowej dla lokalnej odmiany hinduizmu.

Czytaj dalej