Relaks i piesze safari w nepalskiej dżungli, czyli Park Narodowy Chitwan

Spędziliśmy właśnie bardzo odprężające, ale zapadające w pamięć 5 dni w tropikalnym Parku Narodowym Chitwan położonym przy południowej granicy Nepalu. Pierwsze dwa z nich poświęciliśmy na regenerację po trekkingu, czyli słodkie nieróbstwo i wylegiwanie się na leżakach i hamakach oglądając słońce zachodzące nad dżunglą na przeciwległym brzegu rzeki, krokodyle wygrzewające się na pobliskiej mieliźnie oraz słonie biorące kąpiel pod okiem swoich opiekunów każdego ranka. Następnie spędziliśmy cały dzień w dżungli w towarzystwie dwóch zawodowych przewodników (wymóg prawny), gdzie udało nam się zobaczyć z bliska, bez ogrodzeń i w ich naturalnym środowisku wiele gatunków ptaków, jeleni, małp i krokodyli, ale zdecydowanie najbardziej podwyższyły nam poziom adrenaliny we krwi czterokrotnie napotkane nosorożce, w tym podobno najbardziej niebezpieczna kombinacja, czyli matka z dzieckiem.


Kolejnego dnia zwiedziliśmy pobliskie, bardzo malownicze wioski złożone z glinianych lub bambusowych chat krytych trawą położone pośród palm i soczystozielonych pól. Popołudniu wybraliśmy się natomiast na safari na słoniach- okazuje się, że ich zapach na tyle dobrze maskuje nasz, że dzikie zwierzęta można oglądać dosłownie na wyciągnięcie dłoni. Na koniec wybraliśmy się do Elephant Breeding Center, czyli centrum rozrodczego słoni, gdzie zachwycaliśmy się małymi słoniątkami.
Oprócz tego po raz pierwszy od czasu wyjazdu z Polski mieliśmy okazję pooglądać telewizję korzystając z HBO i innych kanałów filmowych w naszym hotelu oraz zacząć nadrabiać zaległości na blogu- efekty mamy nadzieję już wkrótce. Teraz jesteśmy ponownie w Kathmandu, jutro wyruszamy na 2 dni do Bhaktapuru, średniowiecznej stolicy Nepalu, potem wracamy po wizy do Indii i wyruszamy dalej w drogę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *