Namaste, India! Żegnaj, Nepalu!

Dziś rano po 28 godzinach w trasie zajechaliśmy nareszcie do Varanasi. Najpierw spędziliśmy 10 godzin w autokarze na granicę, która stanowi nową jakość pod względem rozgardiaszu i chaosu na niej panującego. Potem przez ponad trzy tłukliśmy się lokalnym PKS-em, gdzie jako jedyni obcokrajwcy stanowiiśmy świetny preteks do żartów wśród innych pasażerów. Następnie w środku nocy czekaliśmy kolejne trzy godziny na opóźniony pociąg dzieląc zalatujący moczem peron z setkami Hindusów leżących na ziemi, licznymi szczurami bięgającymi wokoło oraz grupką równie zagubionych i zmęczonych turystów jak my. Na koniec 8 godzin spędziliśmy śpiąc na kuszetkach, przy których te w kolei mongolskiej postrzegane przez nas dotychczas jako najmniej higieniczne awansowały do klasy biznes.

Varanasi (znane także pod kolonialną nazwą Benares), jedno z najświętszych miast hinduizmu zrobiło na nas naprawdę mocne pierwsze wrażenie: płonące zwłoki na nabrzeżu Gangesu, ludzie kąpiący się nieopodal w świętej rzece a zaraz obok chłopcy grający beztrosko w krykieta tworzą niezapomnianą mieszankę. Jutro wschód słońca planujemy podziwiać z łódki, potem kolejna porcja zwiedzania i popołudniu ruszamy na zachód w kierunku Agry.
Zanim wyjechaliśmy z Nepalu spędziliśmy jeszcze kilka dni w Bhaktapurze, niezwykle urokliwym średniowiecznym mieście niepodal Kathamandu. Całe centrum stanowią budynki z XIV-XVII wieku, które pieczołowicie restaurowane prezentują się niezwykle okazale. Miasto to słynie także z nawyższej świątyni w całym Nepalu, wyśmienitego „king curd” (gęstego jogurtu o słodkawym smaku, z powodu którego raz prawie pękliśmy z przejedzenia) oraz sztuki garncarskiej, której owoce można oglądać na każdym kroku. Gdy wróciliśmy do stolicy udało nam się spotkać na pożegnanie z Julią i Jordanem, parą Bułgarów, naszymi kompanami z trekkingu wokół Annapurny.
Na koniec zrobi się trochę sentymentalnie, na co rzadko sobie tutaj pozwalamy, ale co tam: Nepalu, byłeś nam prawdziwym domem przez półtora miesiąca i zakochaliśmy się w Tobie bez pamięci. Będziemy tęsknić, ale na pewno wrócimy jak najszybciej się da!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *