Viva Cuba libre!

Viva Cuba libre!

Po wielkim przeskoku językowo-kulturowym z krajów anglosaskich do latynoskich (czyli przelocie z USA do Meksyku) przyszedł czas na swoistą podróż w czasie, a konkretnie na wizytę na Kubie. Kraj ten rządzony od prawie sześciu dekad żelazną ręką przez rewolucjonistów pod wodzą braci Castro i objęty wieloletnim amerykańskim embargiem handlowym przypomina w swoim komunistycznym zastoju schyłkowy PRL, który pamiętamy z Anią mgliście z naszego dzieciństwa. Różnice są jednak na tyle liczne i znaczące, że czujemy, iż to co tutaj widzimy i przeżywamy jest niepowtarzalne i już wkrótce może się gwałtownie zmienić.

Czytaj dalej

Bienvenidos a Mexico!

Bienvenidos a Mexico!

No i stało się: przekroczyliśmy magiczną granicę i przylecieliśmy do Meksyku, który rozpoczął naszą przygodę z Ameryką Łacińską, a zarazem ostatni, półroczny etap naszej podróży dookoła świata. Przed przyjazdem mieliśmy różne wyobrażenia dotyczące tego państwa: z mediów i filmów wyłania się głównie obraz wojen karteli narkotykowych z policją na północy kraju, a z folderów reklamowych biur turystycznych- eksluzywne kurorty nad Morzem Karaibskim. „Dla większości obcokrajowców typowy obraz Meksykanina to wieśniak w sombrero i ponczo oraz z osłem na uwięzi”- ironizowała Alejandra, nasza gospodyni z Couchsurfingu.

Czytaj dalej

Surfując po amerykańskich kanapach i metropoliach

Surfując po amerykańskich kanapach i metropoliach

Trzy tygodnie temu po ponad miesiącu spędzonym w Kanadzie opuściliśmy ciepłe gniazdko u Bogny, Ani siostry, w Port Colborne nad jeziorem Erie i rozpoczęliśmy naszą przygodę z Ameryką. Do Buffalo, naszego pierwszego przystanku w USA zawieźli nas Jan i Donna, przyjaciele Bogny (a teraz po części również nasi). Po wizycie w kościele z przepięknymi witrażami Tiffany’ego zabrali nas na lokalną odmianę skrzydełek, z których słynie to miasto (tzw. Buffalo chicken wings), a następnie podrzucili pod drzwi Catie, naszej gospodyni z Couchsurfingu (w skrócie: CS). Był to pierwszy raz, gdy skorzystaliśmy z tego serwisu (dla niezorientowanych: polega on na tym, że ludzie z całego świata posiadający w swoim mieszkaniu wolny pokój albo kanapę oferują nocleg za darmo przyjezdnym, w zamian poznając inne kultury i historie z podroży), więc nie do końca wiedzieliśmy jak to działa i czego się spodziewać.

Czytaj dalej

Największa huśtwawka na świecie! (FILM)

Największa huśtwawka na świecie! (FILM)

Panie i Panowie!
Nastał wreszcie ten moment, gdy z dumą możemy zaprezentować Wam pierwszą produkcję filmową spod znaku “Ania i Franek w podróży”. Na początek na warsztat wzięliśmy nasz skok z największej na świecie huśtawki, zwanej „Nevis Swing”, zawieszonej 160 metrów nad dnem kanionu rzeki koło miasta Queenstown w południowej Nowej Zelandii. Pierwsze 70 metrów spadaliśmy swobodnie, a następnie lina o długości 120 metrów rozpędziła nas do prędkości 120 km/h. Ania przypłaciła to co prawda napadem paniki, ale po fakcie była bardzo zadowolona, że się odważyła. Miłego oglądania!

Link do filmu na YouTube ->

Road trip in Canada

Road trip in Canada

Długo nas tu nie było- ponad miesiąc minął odkąd wylądowaliśmy w Kanadzie i zamieściliśmy nasz poprzedni wpis- ale jak za chwilę sami zobaczycie mieliśmy tak napięty plan zajęć, że nie mieliśmy czasu usiąść i spisać naszych przygód. Nasz pobyt w kraju syropu klonowego, hokeja i Justina Biebera rozpoczął się (nie wliczając krótkiego przystanku w przepięknym Vancouver) od świąt wielkanocnych spędzonych u Ani siostry Bogny, jej męża Maria i syna Antka. Wreszcie po wielu miesiącach przemieszczania się z miejsca na miejsce mieliśmy swój pokój i łóżko, a nasze rzeczy mogliśmy wyprać i rozpakować z plecaków do prawdziwych szaf- nawet nie wiecie jak bardzo nam tego brakowało, szczególnie po ostatnich kilku tygodniach spędzonych na podróżowaniu autostopem i spaniu pod namiotem w Nowej Zelandii.

Czytaj dalej

Módlmy się za Nepal

Módlmy się za Nepal

Każda taka katastrofa to tragedia, ale to, co się stało (i nadal się dzieje) w Nepalu jest bardzo bolesne dla nas z wielu powodów. Przede wszystkim sama liczba osób, które poniosły śmierć, zostały ranne i straciły dach nad głową jest przerażająca. Po drugie, nawet przed trzęsieniem ziemi Nepal jako jedno z najbiedniejszych państw na świecie, zmagał się z wieloma problemami, a teraz prawdopodobnie miną dekady zanim kraj ten stanie z powrotem na nogi. Po trzecie, strasznie nam żal tych wszystkich znanych nam pięknych zabytków, świątyń, placów i domów, które mieszkańcy Nepalu z takim trudem odnawiali, a teraz są stertą gruzu. Ostatni powód jest bardzo osobisty: podczas naszej wizyty kilka miesięcy temu zakochaliśmy się w Nepalu, jego pięknych krajobrazach, miastach i wspaniałych mieszkańcach, więc teraz czujemy się jakby umarł ktoś nam bliski.

Czytaj dalej

Poznań-Warszawa-Ryga, czyli w mieście muzyki i Art Nouveau

Poznań-Warszawa-Ryga, czyli w mieście muzyki i Art Nouveau

Wyruszyliśmy! Miesiące przygotowań, wielokrotnie omawiany plan podróży, trasa przedstawiana rodzinie i znajomym tak wiele razy, że zaczyna przypominać melodię katarynki lecącą z własnych ust i tracić początkowy smak niesamowitej przygody. I wreszcie nadchodzi ten dzień, który tyle razy przekładany zaczynał być powoli nierealny.

Czytaj dalej