Po mongolskich stepach śladami Czyngis-chana

Po mongolskich stepach śladami Czyngis-chana

Przedwczoraj wróciliśmy do Ułan Bator z siedmiowej podróży z Justyną i Leszkiem po stepach Mongolii centralnej. Aby opisać jak dziki jest to kraj należy na początek przedstawić kilka podstatowych faktów z dziedziny demografii: powierzchnia Mongolii jest około 3 razy większa od Polski, a zamieszkują ją niecałe 3 miliony ludzi (przy czym prawie milion mieszka w Ułan Bator), co daje średnie zaludnienie mniej niż 2 mieszkańców na kilometr kwadratowy (w Polsce: 123). 200km za Ułan Bator kończy się asfaltowa droga a trasa zmienia się w wiele nitek piaszczystych dróżek wytyczonych zupełnie dowolnie przez środek stepu.

Czytaj dalej

Góry Chamar-Daban, czyli syberyjskie szczyty w trzech porach roku

Góry Chamar-Daban, czyli syberyjskie szczyty w trzech porach roku

Przejazd elektriczką z Irkucka do Sludianki, skąd mieliśmy wyruszyć w góry Chamar Daban, okazał się z jednej strony mniej spektakularny, ale z drugiej- bardziej wymagający niż zakładaliśmy. Przede wszystkim mieliśmy nadzieję na kilkugodzinne podziwianie widoków Bajkału, ale trasa dopiero na końcowym odcinku wiedzie nad samym jeziorem. Poza tym podróż uprzykrzał fakt, że w połowie drogi do naszego wagonu wszedł osobnik o tak przerażającym odorze, że skończyło się na otwieraniu na przestrzał wszystkich okien i ostatecznie na przenosinach wraz z wszystkimi bagażami w poszukiwaniu wolnych miejsc w innych wagonach.

Czytaj dalej

Irkuck i wyspa Olchon, czyli surowe piękno Bajkału

Irkuck i wyspa Olchon, czyli surowe piękno Bajkału

Po czterech dniach zamknięcia w Kolei Transsyberyjskiej i oglądania wyłącznie okazałych budynków dworców otoczonych komunistyczną brzydotą Irkuck zauroczył nas od pierwszego wejrzenia (a dokładniej rzecz ujmując: od pierwszego dziennego wejrzenia, bo poprzedniej nocy dotarliśmy zaledwie do hostelu blisko dworca). Już spacer w słońcu po moście łączącym dwie części miasta oraz zwiedzanie głównego placu otoczonego cerkwiami, polską katedrą katolicką i nowoczesną nadrzeczną promenadą wprawił nas w doskonały nastrój. Potem było już tylko lepiej. Nieformalna stolica wschodniej Syberii jest pełna unikatowych drewnianych domków z bardzo bogatą ornamentyką drzwi i okien- stanowią one idealne i bezpretensjonalne połączenie wiejskiej prostoty z miejskim wyrafinowaniem. Dla Ani, która ma obsesję na punkcie fotografowania właśnie drzwi i okien był to raj na ziemi, a dla mnie- powód do rozbawienia przechodzącego w lekką irytację, gdy zatrzymywaliśmy się przy każdym napotkanym budynku.

Czytaj dalej

Kolej Transsyberyjska, czyli cztery dni na koloniach

Kolej Transsyberyjska, czyli cztery dni na koloniach

Słyszał o niej chyba każdy. Że najdłuższa na świecie, że łączy Europę z Azją, Moskwę z Pekinem i Władywostokiem nad Pacyfikiem. W szkole czytaliśmy o losie tysięcy zesłańców (w tym w dużej części Polaków), którzy zginęli przy jej budowie, a gdy została zbudowana służyła do transportu kolejnych tysięcy wgłąb tajgi. Potem słuchaliśmy opowieści wujków i znajomych rodziców o przejazdach nią na Wschód, gdzie u schyłku komunizmu i w pierwszych latach transformacji jeździło się handlować wszystkim co się da.

Czytaj dalej

Moskwa, czyli w stolicy dawnego imperium

Moskwa, czyli w stolicy dawnego imperium

Wsiadamy w Rydze do pociągu do Moskwy i od razu rzucają się w oczy dwie rzeczy: ciasnota i inny typ ludzi niż na ryskich ulicach. Ciasnota jest spowodowana nietypowym podziałem wagonów na wąskie boksy będące odpowiednikami polskich przedziałów, z tą różnicą, że nie są one zamykane, tylko tworzą otwarty ciąg na całej długości wagonu. W takim boksie na dwóch ławkach przy stoliku siedzi naprzeciw siebie maksymalnie 6 osób, a obok, po drugiej stronie przejścia- kolejne dwie. Nad głowami wiszą składane łóżka, które nie są przydzielone do konkretnych pasażerów, ale są zajmowane na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Jeśli chodzi zaś o pasażerów to część z nich ma typowo azjatyckie rysy.

Czytaj dalej

Kości zostały rzucone!

Kości zostały rzucone!

Nareszcie znamy ostateczną datę wyjazdu: 30 sierpnia 2014 roku! Piszemy „nareszcie”, ponieważ – jak zapewne część z Was doskonale wie – wyjeżdżać mieliśmy już kilkakrotnie. Pierwotny plan oscylował w okolicach połowy sierpnia, ale skusiła nas perspektywa weekendu kawalerskiego / panieńskiego pary naszych przyjaciół. Przy kolejnym podejściu okazało się, że termin oczekiwania na wizy rosyjskie wydłuży się o kilka dni (bezpośrednie złożenie dokumentów w konsulacie jest dużo korzystniejsze finansowo), więc postanowiliśmy zostać tydzień dłużej. Z jednej strony było to lekko frustrujące, ale mieliśmy więcej czasu na przygotowania oraz niezliczone spotkania pożegnalne z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi – zarówno w Poznaniu jak i w Warszawie.

Czytaj dalej

Czas start!

Czas start!

Witajcie na naszym blogu!

Zapewne większość z Was trafiła tutaj, gdyż zna nas osobiście, ale witamy również tych Czytelników, których nie mieliśmy nigdy okazji spotkać. Jak sama nazwa bloga wskazuje będzie on opowieścią o wyprawie naszych marzeń, czyli półtorarocznej podróży poślubnej dookoła świata. Stworzyliśmy go, aby na bieżąco dzielić się z Wami naszymi przeżyciami, wrażeniami i zdjęciami z trasy oraz – co oczywiste – informować gdzie aktualnie się znajdujemy. Nie da się ukryć, że dodatkową motywacją do założenia bloga była często wypowiadana przez naszych znajomych sugestia, że przy naszej skłonności do przyciągania różnorodnych przygód powinniśmy je zacząć spisywać. Otóż nasze spotkanie niecałe 4 lata temu rozpoczęło okres bardzo intensywnego podróżowania w naszym życiu – obojętnie czy były to powroty na weekend do Poznania (najpierw z Warszawy, a potem z Hanoweru) czy krótsze i dłuższe wyjazdy w polskie, bałkańskie i marokańskie góry, spływy kajakowe czy weekendowe odwiedziny znajomych w różnych miastach Europy. Koniec końców wiele takich wyjazdów (lub przejazdów) owocowało nieprzewidywalnymi perypetiami, takimi jak: zerwane trakcje pociągów PKP, piesze wędrówki z przyjaciółmi przez zaminowane góry Bośni i Hercegowiny czy nocleg u pana Janka, który totalnie pijany postanowił zlitować się nad nami (czatującymi po zmroku na stacji benzynowej) i ugościć nas w swoim „domu” w Gorcach.

Czytaj dalej