Po mongolskich stepach śladami Czyngis-chana

Przedwczoraj wróciliśmy do Ułan Bator z siedmiowej podróży z Justyną i Leszkiem po stepach Mongolii centralnej. Aby opisać jak dziki jest to kraj należy na początek przedstawić kilka podstatowych faktów z dziedziny demografii: powierzchnia Mongolii jest około 3 razy większa od Polski, a zamieszkują ją niecałe 3 miliony ludzi (przy czym prawie milion mieszka w Ułan Bator), co daje średnie zaludnienie mniej niż 2 mieszkańców na kilometr kwadratowy (w Polsce: 123). 200km za Ułan Bator kończy się asfaltowa droga a trasa zmienia się w wiele nitek piaszczystych dróżek wytyczonych zupełnie dowolnie przez środek stepu.

Gdy przemierzaliśmy wypożyczonym samochodem terenowym kolejne rzeczki, rowy i kamieniste przełęcze w pełni doceniliśmy napęd na cztery koła oraz fakt, że nie zdecydowaliśmy się na samodzielne podróżowanie. Nasza trasa obejmowała piaszczyste wydmy zwane środkowym Gobi, najwyższy wodospad Mongolii oraz ciepłe źródła, ale zdecydowanie największą atrakcją okazało się Wielkie Jezioro Białe wraz z przylegającym doń wulkanem. Spędziliśmy tam cały dzień jeżdżąc na koniach- galopując po pobliskich wzgórzach wśród stad jaków czuliśmy się (szczególnie Ania, która zdecydowanie wyprzedzała resztę grupy na swoim wierzchowcu) niczym potomkowie wojów Czyngis-chana lub kowboje z amerykańskieg prerii. Spanie w typowych mongolskich jurtach ogrzewanych starymi kozami i mycie zębów w lodowatych jeziorach dopełniało reszty.
Po powrocie ponowny pobyt w stolicy wykorzystaliśmy na wyrobienie wiz do Chin, uzupełnienie zdjęć na Facebooku oraz wstawienie ich w zupełnie nowej odsłonie na blogu.
Jutro wyruszamy na kolejną tygiodniową ekspedycję wgłąb Mongolii – tym razem na pustynię Gobi. Odezwiemy się zaraz po powrocie. Do usłyszenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *