Bienvenidos a Mexico!

Bienvenidos a Mexico!

No i stało się: przekroczyliśmy magiczną granicę i przylecieliśmy do Meksyku, który rozpoczął naszą przygodę z Ameryką Łacińską, a zarazem ostatni, półroczny etap naszej podróży dookoła świata. Przed przyjazdem mieliśmy różne wyobrażenia dotyczące tego państwa: z mediów i filmów wyłania się głównie obraz wojen karteli narkotykowych z policją na północy kraju, a z folderów reklamowych biur turystycznych- eksluzywne kurorty nad Morzem Karaibskim. „Dla większości obcokrajowców typowy obraz Meksykanina to wieśniak w sombrero i ponczo oraz z osłem na uwięzi”- ironizowała Alejandra, nasza gospodyni z Couchsurfingu.

Czytaj dalej

Surfując po amerykańskich kanapach i metropoliach

Surfując po amerykańskich kanapach i metropoliach

Trzy tygodnie temu po ponad miesiącu spędzonym w Kanadzie opuściliśmy ciepłe gniazdko u Bogny, Ani siostry, w Port Colborne nad jeziorem Erie i rozpoczęliśmy naszą przygodę z Ameryką. Do Buffalo, naszego pierwszego przystanku w USA zawieźli nas Jan i Donna, przyjaciele Bogny (a teraz po części również nasi). Po wizycie w kościele z przepięknymi witrażami Tiffany’ego zabrali nas na lokalną odmianę skrzydełek, z których słynie to miasto (tzw. Buffalo chicken wings), a następnie podrzucili pod drzwi Catie, naszej gospodyni z Couchsurfingu (w skrócie: CS). Był to pierwszy raz, gdy skorzystaliśmy z tego serwisu (dla niezorientowanych: polega on na tym, że ludzie z całego świata posiadający w swoim mieszkaniu wolny pokój albo kanapę oferują nocleg za darmo przyjezdnym, w zamian poznając inne kultury i historie z podroży), więc nie do końca wiedzieliśmy jak to działa i czego się spodziewać.

Czytaj dalej