Módlmy się za Nepal

Módlmy się za Nepal

Każda taka katastrofa to tragedia, ale to, co się stało (i nadal się dzieje) w Nepalu jest bardzo bolesne dla nas z wielu powodów. Przede wszystkim sama liczba osób, które poniosły śmierć, zostały ranne i straciły dach nad głową jest przerażająca. Po drugie, nawet przed trzęsieniem ziemi Nepal jako jedno z najbiedniejszych państw na świecie, zmagał się z wieloma problemami, a teraz prawdopodobnie miną dekady zanim kraj ten stanie z powrotem na nogi. Po trzecie, strasznie nam żal tych wszystkich znanych nam pięknych zabytków, świątyń, placów i domów, które mieszkańcy Nepalu z takim trudem odnawiali, a teraz są stertą gruzu. Ostatni powód jest bardzo osobisty: podczas naszej wizyty kilka miesięcy temu zakochaliśmy się w Nepalu, jego pięknych krajobrazach, miastach i wspaniałych mieszkańcach, więc teraz czujemy się jakby umarł ktoś nam bliski.

Czytaj dalej

Powrót na północną półkulę, czyli z Nowej Zelandii do Kanady na wielkanoc

Powrót na północną półkulę, czyli z Nowej Zelandii do Kanady na wielkanoc

O Canada, o Canada, o Canada! Ponownie jesteśmy na północnej półkuli, z końca lata przeskoczyliśmy w koniec zimy, mając jednocześnie nadzieję, że wiosna nadejdzie już wkrótce (choć za oknem właśnie spadł śnieg). Aby tu dotrzeć i przeżyć Wielkanoc z Bogną, siostrą Ani, oraz jej rodziną, spędziliśmy ponad 20 godzin w podróży z Nowej Zelandii. Najpierw pół doby lecieliśmy z Auckland nad Pacyfikiem i Hawajami, potem kilka godzin postoju w Vancouver wykorzystaliśmy na zwiedzanie miasta (piękne widoki przypominające Alaskę- znaną nam niestety tylko z filmów- z samolotami lądującymi na wodach zatoki i ośnieżonymi szczytami w tle), a następnie cztery godziny spędziliśmy w samolocie do Toronto i autobusie do Port Colborne w okolicach sławnych wodospadów Niagara. O pobycie w królestwie klonowego liścia będziemy mieli jeszcze okazję napisać w kolejnych wpisach, więc skupmy się na naszych przygodach w trakcie dwóch ostatnich tygodnii pobytu w Nowej Zelandii.

Czytaj dalej